,,Zimne Doły" to precyzyjnie rzecz ujmując nazwa obiektu turystycznego, chociaż rozumie się pod nią cały pobliski teren ze ścieżką dydaktyczną i pomnikami z czasów wojny. Jest to kompleks, w którego skład wchodzi kilkanaście różnej wielkości wiat z miejscami na ognisko, na prawdę bardzo duża wiata-amfiteatr z miejscami na około 300 osób oraz ogniskowym placem pośrodku w dole. Wszystko stoi na terenie częściowo porośniętej drzewami i krzakami polany. Miejsce zaskakujące w środku lasu. Nikt, kto o tym nie wie, nie spodziewa się tak przygotowanej infrastruktury w lesie. Do kompleksu należy też plac zabaw, plenerowa mini siłownia z drążkami do podciągania, wspaniała wieża widokowa. Jest toi toi, są dwa parkingi.
Przyjechałam tu z synem, myśląc że się przejdziemy na spacer, a tu odkryliśmy przy okazji świetne miejsce na wyprawienie urodzin w czerwcu.
Zanim rozpoczniemy przechadzkę, powiem, jak tu dojechaliśmy. ,,Zimne Doły" leżą tuż przy stawach w Żabieńcu, mniej więcej na środku, stawy zaś rozciągają się między Piasecznem a Zalesiem Górnym. Wzdłuż stawów po tej samej stronie prowadzi ścieżka dydaktyczna ,,Uroczysko Stephana" oraz wychodząca od strony ..Zimnych Dołów" ścieżka dydaktyczna. Na końcu najdłuższego stawu (pierwszego od strony trasy 873) znajduje się grobla. Ścieżka biegnąca od Uroczyska Stephana przechodzi groblą na drugą stronę i okrąża ten staw, a nasza ścieżka przy grobli odbija w lewo w las i ,,Traktem Wareckim" wraca na parking. Gdy się skierować od ,,Zimnych Dołów" w drugą stronę niż Uroczysko Stephana, także są stawy i po ich drugiej stronie znajdują się tzw. ,,Górki Szymona" (w Piasecznie).
My dojechaliśmy tu od strony Konstancina, potem 721, 79 i skręciliśmy w ul. Główną. Objechaliśmy kawał lasu i przy znakach
skręciliśmy w lewo. Jechaliśmy kilkaset metrów, aż zobaczyliśmy mały parking przed polanką i placem zabaw z prawej strony. Można pojechać z jakieś 200-300 metrów dalej, tam, także po prawej stronie znajduje się dużo większy parking
To duży parking przy wiatach i polanie piknikowej To pierwszy parking
|
|
Drugi, duży parking, ten przy wiatach, jest na poziomie widocznego z daleka po lewej stronie pomnika z kamieni. Na parking skręca się w prawo. Żeby dojechać do placu zabaw trzeba zdefiniować w mapach Google ,,Plac zabaw ,,Zimne Doły", a do wiat: ,,Zimne Doły. Park, ogniska". Rozpoczęliśmy naszą marszrutę od … ćwiczeń na drążkach. Wcale nie wszędzie są dostępne, trzeba więc skorzystać z okazji.

Przeszliśmy na ukos w lewo przez plac zabaw, wprost na polanę piknikową, bo zaintrygował nas unoszący się dym z ogniska. Chociaż było dosyć wcześnie, całkiem sporo ludzi zgromadziło się przy ogniskach.
 |
| Jest i drzewo na opał, całe sterty |
Nie poszliśmy jednak dalej widoczną ścieżką, tylko cofnęliśmy się kawałek do wieży widokowej. Trudno odmówić sobie przyjemności pooglądania krajobrazu z góry.

Widok bardzo ładny, tylko te stawy, hmm, dlaczego nie ma w nich wody? W rzeczce zielonej jest, a stawy suche.
Zaczepiony turysta powiedział mi, że to są stawy rybne i na zimę wypuszcza się z ich wodę. Nie wiedział dlaczego, a ja nie wiedziałam, czy to prawda, że ze stawów rybnych spuszcza się na zimę wodę. Moje domysły przebąkiwały raczej coś o suszy. Na razie tematu jeszcze nie zgłębiłam.
Zeszliśmy, żeby przyjrzeć się rzeczce zielonej. Jest bajecznie czysta
Dalej można pójść kawałek nad samą rzeczką, albo wzdłuż polany. Wybraliśmy ścieżkę nad Zieloną
Ślady bobrów. Niektóre bardzo stare, ale zdarzają się też całkiem świeże.
Doły i rowy występują w wielu miejscach, ale dlaczego ,,zimne"?
Na zdjęciu trudno pokazać ,,doły", bo wszędzie leżą liście i wydaje się, że teren jest równy. Jednak, gdy stoję w takim dole/rowie, widać, że pnie wyrastają z ziemi na wysokości moich kolan, czyli muszę stać niżej
Nie udało nam się rozwikłać zagadki nazwy ,,Zimne Doły". Nie jest specjalnie ładna, bo zarówno wyraz ,,dół", jak i ,,zimno", użyte nawet pojedynczo, nie wywołują miłych skojarzeń (przynajmniej u mnie), a już dwa te wyrazy obok siebie raczej przeszywają dreszczem. Leśne ,,Doły" widać nawet ze ścieżki, a tym bardziej można się na nie natknąć, schodząc z niej na chwilę i idąc w głąb lasu. Wyjaśnia to nazwę ,,doły", ale dlaczego ,,zimne"? - tego już nie wiem.
Natomiast wiemy dlaczego miejscami można się natknąć na okrągłe wycięte powierzchnie, jakby polanki. To ,,rębnie gniazdowe", czyli ,,dziury w lesie" - ekologiczna metoda odnawiania i zachowania lasu.
Otóż na jednej z tablic informacyjnych (jesteśmy na ścieżce dydaktycznej) wyczytałam, że znajdujące się gdzieniegdzie w lesie ,,dziury", prześwity, powstają za przyczyną człowieka i imitują naturalne procesy zachodzące w dziko rosnącym lesie. W naturalnym lesie pierwotnym (bo nasz las nie jest do końca naturalny), gdy upada stare, zmurszałe drzewo, padając łamie kilka sąsiednich. W ten sposób powstaje między koronami prześwit, który daje wystarczający dopływ światła, by młode, rosnące niżej drzewka mogły wystrzelić w górę i zastąpić to, które upadło. Jest to więc naturalny sposób odnawiania drzewostanu. Naturalny w ,,naturze", bo tutaj dziury po wyrwanym/wyciętym drzewie powstają sztucznie. Efekt ma być ten sam, czyli umożliwienie wzrostu drzewom ,,przyczajonym" w niższym piętrze. Trochę nie rozumiem, dlaczego nie zostawia się choćby pni wyciętych drzew, bo przecież drzewa młode ,,uczą się" od korzeni starych (zob. książkę Petera Wohllebena ,,Sekretne życie drzew"). Być może usuwa się z korzeniami tak chore, że trzeba nawet ziemię wokół nich wybrać. Tego nie wiem.


Doszliśmy do grobli. Przekroczyliśmy na chwilę rzeczkę Zieloną, żeby sprawdzić, czy po obu jej stronach stawy są wyschnięte
To rzeka Zielona, a w oddali staw przy Uroczysku Stephana (ten najdłuższy), po lewej stronie grobli. Staw ma się dobrze, a woda w nim osiąga wysoki poziom


Staw po prawej stronie grobli, którą można się przedostać na drugą stronę stawów przedstawia się tak. Cały jest wyschnięty, tylko jego środkiem przepływa mała rzeczka wysączająca się z rury, jakby spod grobli.
Wyszperałam zdjęcie zrobione 20 marca b.r. . Był to pierwszy dzień nauki zdalnej w szkołach i pojechaliśmy wtedy na uroczysko na spacer. W stawie po prawej stronie grobli była woda, co prezentuje zdjęcie poniżej.
 |
Widać z grobli dwa łabędzie pływające po naszym stawie. Czyżby to susza spowodowała, że wyschły? A może napełnia się stawy wodą w marcu? |
I na to pytanie na razie nie znam odpowiedzi.
Cofnęliśmy się, żeby nie dołować się dalej widokiem wyschniętego stawu.
Weszliśmy na kolejną groblę, znajdującą się po lewej stronie naszej grobli z wyschniętym stawem. Tu przynajmniej jest woda. Po prawej w stawie ,,z wodą", po lewej w rzece Zielonej.
 |
| Poprzeszkadzaliśmy trochę rybakowi, który uczył syna łowić ryby i mierzył nas piorunującym spojrzeniem za to, że mu przeszkadzamy, tak jak on przeszkadzał bobrom. Że też zawsze się podpadnie... |
Woda w stawie (małe, a cieszy).
Woda w rzece Zielonej.
Zawróciliśmy jednak za chwilę z grobli, żeby kontynuować spacer naszą leśną ścieżką. Teraz trzeba się dostać do szerokiej głównej leśnej drogi biegnącej wzdłuż stawów zwanej niegdyś Gościńcem albo ,,Traktem Wareckim".
Gdy już dochodziliśmy do parkingu przy wiatach, zobaczyliśmy po lewej stronie leżące w obfitości duże kamienie. To pomnik leśników poległych w czasie drugiej wojny światowej, leśników z lasów chojnowskich i z różnych miejsc Polski, którzy ginęli w szeregach AK, pomagając żołnierzom lub będąc żołnierzami.
,,W hołdzie leśnikom mazowieckim poległym w walkach o niepodległość Polski" - Ci którzy pamiętają, A. D. 2000
Lasy Chojnowskie, Puszcza Kampinoska, Kampinos, Kromnów, Laski
Wiele kamieni jest ,,podpisanych", ma wyryte napisy. Ogólnie pomnik jest bardzo wzruszający. Sam pomysł uczczenia w taki sposób dawnych bohaterów i przechowania ich w pamięci zbiorowej trwale, niczym w kamieniu wydaje się być podyktowany silnym przeżyciem pomysłodawców, ich ,,wrażliwą pamięcią".
Katyń
Nadleśnictwo Siedlce
Nadleśnictwo Ostrów Mazowiecki
Nadleśnictwo Łuków
Nadleśnictwo Jabłonna
Nadleśnictwo Garwolin
Po zwiedzeniu pomnika udaliśmy się przez teren parkingu jeszcze raz na polanę z wiatami, żeby obejrzeć największe, stojące z tej strony.
Największym zadaszonym obiektem na polanie piknikowej jest amfiteatr
Policzyliśmy miejsca siedzące. Spokojnie zmieści się tu trzysta osób, a stojących jeszcze ze sto.
Kiedyś w miejscu ,,Zimnych Dołów" mieściła się gajówka, którą Niemcy spalili w czasie II wojny światowej. Miejscowi nazywają to miejsce ,,spalona". Może zimne doły, to symbolicznie groby niepochowanych.
A to druga pod względem wielkości wiata
Na wprost wyjazdu z parkingu stoi nieco na wzgórzu jeszcze jeden pomnik - upamiętniający walkę Narodowych Sił Zbrojnych w składzie AK
Pod oboma chojnowskimi pomnikami stoi dużo kwiatów
 |
| I tak wróciliśmy w rejon placu zabaw, gdzie mieliśmy zaparkowany samochód |
Komentarze
Prześlij komentarz