Podróże sanatoryjne

    W zakładce umieszczonej w lewym panelu bocznym będę opisywała: podróże sanatoryjne (na telefonach komórkowych najpierw trzeba go rozwinąć w lewym górnym rogu).

    Podróże sanatoryjne - brzmi nietypowo, jak na podróże, ale czemu nie spojrzeć na pobyt w sanatorium właśnie, jak na możliwość eksplorowania turystycznego okolicy. Któż powiedział, że podróż musi być zaplanowana jako podróż. Można w nią zamienić niczym czarodziej pobyt uzdrowiskowo-leczniczy. 

Na razie w zakładce: podróże sanatoryjne można znaleźć dwie z tej serii: 

1.  Zakopane, turnus rehabilitacyjny, październik 2020
2.  Ustroń Zdrój, rehabilitacja ogólnoustrojowa, styczeń 2020


    Jak odbyć podróż sanatoryjną?

    Sanatoria ,,należą się" właściwie każdemu, jednak korzysta się z nich najczęściej od pewnego wieku. Ludzie dzielą się na tych, którzy je lubią i tych, którzy w nich delikatnie mówiąc - nie gustują. Ja rozmiłowałam się w pobytach uzdrowiskowych od pierwszego wyjazdu, stałam się sanatoryjną fanką. Słyszałam jednak od niektórych kobiet, także znajomych, że w sanatorium jest nudno i dlatego nie jeżdżą, że nie ma co robić samej, itp.. Hej, będąc w swoim towarzystwie jest się w najlepszym towarzystwie na świecie. Osobiście nie potrafię się nudzić i chętnie się podzielę wiedzą, jak w sanatorium doskonale się bawić. 

    Jeszcze kilka uwag o typach wyjazdów sanatoryjnych. Dzielą się one na typowe sanatoria NFZ-owskie, turnusy rehabilitacyjne i rehabilitacje ogólnoustrojowe. Pierwsze, jak wspomniałam, należą się każdemu, wydaje mi się, że jak ktoś jest zupełnie zdrowy też udałoby się załatwić powiedzmy na ,,regenerację organizmu", czy coś w tym stylu (nie jestem pewna, ale lekarka pomoże, jeżeli jest życzliwa), nie próbowałam, bo mam się czym pochwalić lekarzom. Należy zarezerwować podwójną wizytę u lekarza, żeby zdążył wypełnić odpowiedni formularz. Idzie się po prostu do lekarza pierwszego kontaktu i mówi, że chce się wyjechać do sanatorium (lekarze mają odpowiednie druki). Trzeba również zrobić Rtg płuc i zdaje się badanie krwi, zresztą lekarz powie. Rtg jest ważne przez dwa lata, gdyby się ma aktualne, nie trzeba robić. Jeżeli jest się dosyć zdrową, a pragnie się wyjechać, wystarczy zrobić rtg kręgosłupa. Fizjologicznie po czterdziestce ma się zmiany zwyrodnieniowe, więc już się ma schorzenie. Wysyła się wypełnione skierowanie z załącznikami do NFZ, dobrze oczywiście mieć jakieś choćby niewielkie utrudniające życie lub powodujące dyskomfort schorzenia (uciążliwe klimakterium). Po około miesiącu lub dwóch przychodzi odpowiedź z NFZ, dostajemy numer w kolejce oczekujących (w Warszawie czeka się na wyjazd około 2,5-3 lata) i możemy śledzić wirtualnie jak kolejka się zmniejsza. Generalnie sanatoria nie są dla ,,starych" i ,,chorych" i właściwie nie ma w nich staruszków ani osób bardzo schorowanych, dlatego najwyższy czas się za nie zabrać. Pobyty w nich są często bardzo intensywne i za dwadzieścia lat można nie mieć już siły ani chęci tłuc się z walizką na drugi koniec Polski w góry albo nad morze, gdzie ładnie i dobry klimat.
      Halo, już nam bliżej niż dalej by wyruszyć w największą podróż życia, trzeba jeszcze wcześniej  zdążyć się zrelaksować...
        Rehabilitacja ogólnoustrojowa trwa trzy, a nie dwa tygodnie, jak sanatorium standardowe; tu już trzeba mieć jakąś dokumentację choroby/chorób lub być do pół roku po pobycie szpitalnym. To takie pobyty trochę w rygorze, jeśli się odbywają w warunkach szpitalnych (mieszka się wówczas w szpitalu, w specjalnym oddziale i wyjścia są na przepustki), jednak można załatwić tego typu rehabilitację w ośrodkach uzdrowiskowych, wówczas pobyt różni się od zwykłego sanatorium nie tylko długością, ale także większą ilością dziennych zabiegów (6 nie 5). Za turnus rehabilitacyjny jest także inna dopłata, albo wręcz jej nie ma (gdy pobyt będzie w szpitalu). W sanatorium 2-tygodniowym dopłaca się około 250-500 zł w zależności od miejsca i tego ilo-osobowy jest pokój, jedynki mają oczywiście dopłatę w górnej kwocie tych widełek. Rehabilitacja ogólnoustrojowa w ośrodku uzdrowiskowym ma dopłatę (są specjalne przeliczniki podane na stronie ośrodka), też maksymalnie kilkaset złotych do 3-tygodniowego pobytu (w szpitalu podobno bezpłatnie; nie byłam na takim pobycie). I właściwie można już nic nie wydać, jeżeli się nie chce. Jedzenie w sanatoriach jest tak zbilansowane, że nie trzeba nic dokupywać, bo chodzi się najedzoną. Pozbywa się tu pieniędzy tylko na przyjemności, wyjazdy, biżuterię, ciuchy kosmetyki spa, itp., ale można również nic nie wydać, nie ma obowiązku. Na turnus rehabilitacyjny najtrudniej jest się dostać. Trzeba sobie wyszukać w Internecie ośrodek lub szpital (definiując: ,,rehabilitacja ogólnoustrojowa"), który nam odpowiada pod względem klimatu i który jest dedykowany naszym schorzeniom. Na stronie ośrodka, który oferuje taką usługę jest odpowiednia zakładka, którą się rozwija i trzeba pobrać i wydrukować wniosek. Następnie trzeba go zanieść do lekarza specjalisty (tego nie może wypełnić lekarz pierwszego kontaktu, musi to być np. ortopeda, kardiolog, diabetolog, ginekolog, onkolog). Druczek jest najczęściej jednostronicowy, lekarz musi wpisać kod choroby głównej (to ta, której leczeniem chlubi się dany szpital/ośrodek, do którego się wybieramy i która rzeczywiście jest naszą bolączką) i chorób współistniejących, jeżeli są. Lekarze czasem kwękają nad tym druczkiem, ale tam prawie nie ma co wypełniać: imię, nazwisko, adres i te kody; nie można dać się zbyć, albo nawet można mieć już uzupełnione nasze dane. Wysyła się to do danego ośrodka na podany w zakładce adres + oczywiście xero historii choroby  i czeka czasem wiele miesięcy lub około roku na tzw. kwalifikację. Niektóre kwalifikacje odbywają się zaocznie na podstawie przesłanych dokumentów, w inne miejsca  (np. do szpitala w Limanowej) na kwalifikację trzeba pojechać osobiście (zostajemy zawiadomieni z dużym wyprzedzeniem). Na rehabilitację ogólnoustrojową w warunkach szpitalnych czeka się 5-9 lat (sic!), spokojnie więc można się już za to zabrać, żeby choć raz zdążyć pojechać. Na rehabilitację ogólnoustrojową w ośrodku uzdrowiskowym z częściową dopłatą czeka się około 3-5 lat. 

     Turnus rehabilitacyjny załatwiamy poprzez PFRON (SCON), trzeba posiadać orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Ze strony PFRON, zakładki: turnusy rehabilitacyjne pobieramy wniosek, który wypełnia lekarz pierwszego kontaktu, po czym wysyłamy albo zanosimy go do wspomnianej instytucji, najlepiej na początku roku, i raz na dwa lata (przy znacznym stopniu niepełnosprawności nawet co roku) przysługuje taki dwutygodniowy wyjazd. Wraz z decyzją dostajemy link do wyszukiwarki ośrodków i możemy sobie wybrać, który nam odpowiada oraz termin wyjazdu (po zakwalifikowaniu, które nie jest gwarantowane i zależy od środków, jakimi dysponuje wspomniana instytucja). Do takiego wyjazdu też trzeba trochę dopłacić w zależności od ośrodka i wysokiego lub niskiego sezonu (też zazwyczaj ok. 300-500 zł). Są jak w sanatoriach 3 posiłki, przysługują 3 zabiegi. Jest tu najwięcej ze wszystkich typów wyjazdów sanatoryjnych wolnego czasu, baza zabiegowa najczęściej nie nadzwyczajna, ale ja te pobyty bardzo cenię, bo są najbardziej elastyczne i można odpoczywać tak, jak się ma ochotę, czyli w moim przypadku, do czego również zachęcam - aktywnie







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Konstancińskie wille, pensjonaty i zakłady lecznicze

Hinteres Maisental

Falkensteiner Höhle